wtorek, 9 maja 2023

JFDR - Museum (28.04.2023)

Jej fanką jest sama Bjork. Udzielała się w ramach tria Samaris, współpracowała z Olafurem Arnaldsem i Damienem Rice'm. Jófríður Ákadóttir ma na koncie 12 albumów, od 2017 roku działa w ramach projektu solowego. Jako JFDR wydała wspaniały "New Dreams", po którym na dłuższą chwilę zatrzymała tę działalność. Teraz islandzka wokalistka i kompozytorka powraca z nową energią i nową płytą - zapisem tego, co najważniejsze i najcenniejsze. Zaprasza fanów tego, co nieoczywiste to bardzo osobistego...muzeum.

 



Jakie emocje wywołuje ten album?

Jófríður konstruuje swoje kompozycje starając się zachować emocje danych chwil.  Na swojej najnowszej płycie artystka uchwyciła to, co najcenniejsze - zachowała wspomnienia w muzyce - ulotnej i delikatnej. Swoim subtelnym głosem ubarwiła niespieszne melodie, których główną bazę stanowią klawisze, perkusja i tradycyjny islandzki instrument Langspil. Atmosferę to minimalistyczna okładka, w czerni i bieli, na której artystka sama pozuje. 

 

Jak powstała płyta?

"Museum" powstawało w czasie, gdy Ákadóttir zmagała się z twórczym kryzysem, który nastał po przełomowym dla niej poprzedniku, "New Dreams". Proces powstawania tamtej płyty tak ją wyczerpał, że straciła inspiracje na kilka długich miesięcy. Pod koniec 2021 roku nastąpiło jednak odblokowanie - odkryła wtedy zagubione zarysy nagrań, których nie miała czasu dokończyć. Wyrzeźbiła z nich zupełnie nową jakość. Nie spieszyła się - "wiedziałam, że muszę pisać, nie zastanawiając się nad niczym innym" - przyznała. Efektem jej prac jest album pełen refleksji i nadziei, który otacza nowa energia. 

Nie byłoby tej płyty, gdyby nie najbliżsi artystki - rodzina, przyjaciele. Siostra bliźniaczka zagrała na fortepianie, w nagraniach pomagali też przyjaciele - Gyda Valtýsdóttir, która zagrała przepięknie na wiolonczeli oraz Úlfur Hansson, który sięgnął po langspil, który sam zbudował w wieku dziewięciu lat. 


O czym jest ten album?

JFDR podkreśla, że to płyta o oczyszczeniu i uzdrowieniu. Jest swoistym oddechem świeżym powietrzem, odrodzeniem po pandemicznej stagnacji, refleksją nad tym, co minęło i odcięciem się od tego wszystkiego, by rozpocząć nowy rozdział. By zacząć ze świeżym umysłem i nową energią.


Gdy słyszę tę muzykę widzę...

wiosnę rozkwitającą pięknymi barwnymi kwiatami, nowy początek 

domowe zacisze, w którym można się w pełni zrelaksować

muzeum sztuki nowoczesnej, z wystawami, które skłaniają do refleksji, a jednocześnie nie przytłaczają zbytnim skomplikowaniem - choć interpretacja jest wielobarwna, znaczenie jest w pełni zrozumiałe

 

Co wyróżnia ten album na tle innych płyt?

Z pewnością wyjątkowy wokal  JFDR - ulotny, delikatny, rozmarzony i skłaniający do refleksji

Wykorzystane w tej muzyce tradycyjne instrumentarium

konstrukcja utworów i to, że składają się na spójną opowieść 


W jakim stylu utrzymany jest ten album?

To fuzja gatunków - muzyka delikatna, sięgająca elektroniki, ambientu, muzyki indie i sztuki eksperymentalnej. Nagrany został jednak w sposób bardzo przystępny i uniwersalny. To sztuka dla fanów ulotnych, delikatnych wokali i snucia historii - nieco sennego i baśniowego, a jednocześnie nie pozbawionego charakteru. 


Dlaczego warto tego posłuchać?

Chcesz się zrelaksować? Szukasz niespiesznej muzyki, która pozwoli Ci odsapnąć? Zanurz się w atmosferycznej muzyce JFDR. Resztę już wiesz :)

 

85% 

Posłuchaj płyty: JFDR - Museum