środa, 20 kwietnia 2022

Helms Alee - Keep This Be The Way (29.04.2022)


Są takie zespoły, które choć funkcjonują od lat, nagrywając świetną muzykę, zawsze pozostają w cieniu, w niezależnej niszy. Poruszają się w stylistyce, która jest niepopularna i choć przystępna i melodyjna, to zbyt awangardowa, skomplikowana nawet dla odbiorcy, który słucha czegoś więcej niż komercyjnych propozycji. Helms Alee trudno jakkolwiek skategoryzować, bo wymykają się gatunkowym szufladom, od zawsze. Choć jest w tej muzyce mocna podstawa indie rocka, echa metalowej aury, a nawet progresywne melodie, jest tu coś nieoczywistego, trudnego do opisania. Nowy album zespołu. "Keep This Be The Way" nie tylko to potwierdza, ale przesuwa granice jeszcze dalej.

 

 

Na nowej płycie Helms Alee są zarówno fragmenty mroczne, jak i melodie. Jest niepokój, jak i ukojenie. Nieoczywiste linie wokalne, niestandardowe struktury, odjazdy. Poszczególne kompozycje, choć sięgają do różnych szuflad, tworzą spójną, bardzo psychodeliczną całość, gdzieś na pograniczu dream popu, shoegaze'u, post punku, doom metalu i psychodelii. Artyści nagrali ten album samodzielnie, po swojemu, nadając swojej muzyce jeszcze bardziej wyjątkowego charakteru. Nad całością pieczę miał inżynier dźwięku Ron Harrell, ale był on w dużej mierze asystentem, który starał się wyłuskać z pracy zespołu esencję i ukazać ją w najlepszej formie.


Helms Alee to rockowe trio, w którym każdy z członków/członkiń nie dośc, że gra na instrumencie, to jeszcze świetnie śpiewa. Gitarzysta Ben Verellen, basistka Dana James i perkusista Hozoji Matheson-Margullis rozumieją się doskonale, dzięki czemu mogą tworzyć razem rzeczy fantastyczne. Ten album jest tego dowodem. Z odsłuchu na odsłuch wchodzi w umysł coraz bardziej, coraz silniej oplata umysł. Powstał w czasie pandemii w domowym studiu Bena i świetnie wyraża czas, w którym był nagrywany, będąc świadectwem niepokoju, niepewności, braku perspektyw, tej całej "nowej normalności" i surrealistycznych realiów, w których przyszło nam żyć. Z drugiej zaś strony to album bardzo żywy, bardzo szczery, na którym muzycy budują swój własny brzmieniowy świat, kreując go od podstaw i tworząc przestrzenie.


To muzyka zbudowana z wielu warstw, budowanych nie tylko przez brzmienia gitar i perkusji oraz harmonie wokalne, ale też trzaski na cymbałach, przestery, jazzowe, saksofonowe odjazdy, zadymione przestrzenie. Zespół znalazł tu złoty środek między eksperymentalnością a przystępnością. Każdy z dziesięciu utworów ma coś w sobie, czymś przykuwa uwagę, zostaje w głowie. Zwróćcie uwagę na gry słowne w tytułach nagrań i w tekstach, świetne perkusyjne pętle w "See Sights Smell Smells", niepokojące gitary i niemal metalowy wykop w "Keep This Be The Way", pozorną urokliwość "How Party Do You Hard", zgrzyty "Tripping Up The Stars" i "Do Not Expose To The Burning Sun", shoegaze'ową melodyjność "Mouth Thinker" i niespokojne chórki "Guts For Brains", a także partie wiolonczeli Lori Goldston, która zagrała w The Middle Half". Tu mrok spotyka czyste piękno.


Krótko pisząc to świetna płyta - wielobarwna, niosąca wachlarz emocji i doznań na długie godziny. Pozostawia dowolność interpretacji i duże pole do improwizacji w koncertowej odsłonie. Jak sprawdzi się na żywo, będzie można przekonać się już niedługo. Zespół właśnie rozpoczyna trasę koncertową. Zagra nie tylko na Roadburn Festival, lecz także ruszy w dłuższą europejską trasę. Szczegóły znajdziecie pod linkiem: https://helmsalee.net/shows


87%

Posłuchaj płyty: Helms Alee - Keep This Be The Way