piątek, 29 października 2021

Yenisei: chcemy, aby nasza muzyka była pewnego rodzaju odskocznią od pędzącej codzienności.

Muzyka, która pozwala odpocząć, oderwać się, nie myśleć - szukamy takiej nie tylko w chwilach trudnych, lecz także wtedy, gdy po prostu chcemy posłuchać czegoś niezobowiązującego, uniwersalnego, relaksującego, co poprawi nam nastrój. Jeśli właśnie teraz macie ochotę na pastelowo-pejzażową i nieco nostalgiczną podróż z odrobiną refleksji, która pozwoli wam odetchnąć, sięgnijcie po drugi album krakowskiego Yenisei. Ta świetnie brzmiąca płyta osadzona w stylistyce post-rockowej, lecz wykraczająca poza nią w kierunku rocka progresywnego, ambientu, elektroniki została nagrana w Nebula Studio. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o zespole, pracach nad płytą i emocjach, które niesie ze sobą ta muzyka, zajrzyjcie do poniższego wywiadu. 

 



 

Między Uchem A Mózgiem: Dzięki za "Reflections". Bardzo lubię takie płynące, pejzażowe, ilustracyjne dźwięki. Taka przestrzenna muzyka sprawia, że słuchacz przenosi się w wyobraźni w miejsca, gdzie liczy się tylko piękno natury i spokój. Odpoczywa, relaksuje się, zatrzymuje na chwilę, jest wolny od codziennych trosk. A Wy jakie emocje odczuwacie grając te utwory? Domyślam się, że ta płyta jest odzwierciedleniem Waszych osobistych myśli, uczuć i chęci odcięcia od tego, co nas otacza na co dzień.

Yenisei: Jest to bardzo trafna interpretacja! Podobnie to tego podchodzimy i chcemy, aby nasza muzyka była pewnego rodzaju odskocznią od pędzącej codzienności. Co do emocji odczuwanych przy graniu, to zależy głównie od numeru, który gramy w danym momencie. Z uwagi na kontrastowość naszych kompozycji, niejednokrotnie towarzyszy nam poczucie nostalgii i niepokoju, przeplatane z błogim relaksem i przyjemną retrospekcją. Często czujemy się tak, jakby w pewnym sensie czas się dla nas zatrzymał. Niektóre utwory wprowadzają nas w swoisty trans, pozwalający zajrzeć w głąb siebie. Ogólnie rzecz biorąc, nastrój najnowszej płyty jest raczej optymistyczny, pozwala słuchaczowi odnaleźć ukojenie i z nadzieją patrzeć w przyszłość.



MUAM: Chciałam was zapytać o początki waszej przygody z muzyką. Wspominacie w materiałach prasowych, że początkowo graliście metal, ale porzuciliście ten pomysł na rzecz muzyki czysto instrumentalnej, by już nie walczyć z poszukiwaniami nowego wokalisty. Jak najbardziej to rozumiem. Wokalista ma krótko mówiąc często przerąbane - jego głos i ekspresja sceniczna muszą przykuwać uwagę słuchacza i niejako determinują postrzeganie zespołu. Jest wiele zespołów naprawdę dobrze zapowiadających się, z bardzo zdolnymi muzykami na pokładzie, gdzie jednak ktoś próbuje na siłę śpiewać, co nie zawsze wychodzi i może działać na szkodę całego zespołu. A jak gra wam się jako kwintet?

Yenisei: W kwestii procesu poszukiwania wokalisty, narodziny Yenisei nie były do końca od niego zależne. Kawałki instrumentalne zaczęliśmy komponować niejako z samej potrzeby tworzenia, albo inaczej to ujmując, by muzycznie nie stać w miejscu. Równolegle poszukiwaliśmy wokalu do projektu metalowego. Natknęliśmy się jednak w Internecie na ogłoszenie Rafała (klawiszowca) i postanowiliśmy go zaprosić „na próbę” do projektu Yenisei. Wysłaliśmy Rafałowi dwa nagrania demo, które spodobały mu się na tyle, że po krótkim namyśle, zdecydował się na podjęcie współpracy. Projekt metalowy został zawieszony do odwołania.

Jako kwintet gra nam się bardzo dobrze, ponieważ jesteśmy ze sobą mocno „dotarci”. To pewnie głównie za sprawą tego, że 4/5 składu gra ze sobą nieprzerwanie od dobrych kilku lat. Słuchamy zbliżonej muzyki i przejawiamy podobną wrażliwość artystyczną. Z roku na rok coraz lepiej się komunikujemy między sobą, co pozwoliło nam lepiej zrozumieć swoje oczekiwania i kluczowe aspekty kompozycyjne. Z biegiem czasu dostrzegliśmy, że nie jest istotne by grać głośno, by przesadzać z przesterem, by grać bardzo gęsto, czy wirtuozersko. Nauczyliśmy się słuchać siebie nawzajem i doszliśmy do wniosku, że często „mniej znaczy więcej”. Taka jest właśnie nasza muzyka. Znacznie lepiej jest zagrać oszczędnie daną partię, bądź zrezygnować z tego, by w każdym fragmencie koniecznie upchać jak najwięcej gitar. Jako efekt końcowy, najbardziej liczy się dla nas spójność i harmonia. Naszym zdaniem każdy instrument powinien mieć swoją przestrzeń i czas. To też staraliśmy się pokazać na „Reflections”.






MUAM: Instrumentalna muzyka ma trudniej, by się wybić na szeroką skalę masowej popularności, ale ma za to szansę zdobyć uznanie fanów ambitnego grania, ludzi o otwartych umysłach. Waszą muzykę można określić mianem post-rockowej, choć oczywiście jest to duże uogólnienie. W Polsce jest duże grono słuchaczy ceniących tego typu granie i też całkiem sporo zespołów poruszających się w tej stylistyce. Jak postrzegacie postrockową scenę w naszym kraju?

Yenisei: Zdecydowanie jest to muzyka niszowa i mieliśmy tego pełną świadomość startując z tym projektem. Niemniej jednak, ma to ogromną zaletę. Przede wszystkim jest bardzo uniwersalna, bo nie posiada warstwy lirycznej. To z kolei, pozwala na dowolną interpretację dźwięków przez słuchacza. Umożliwia także swobodne zaprezentowanie się na rynku międzynarodowym, gdzie jest znacznie więcej odbiorców takiego grania niż w Polsce. W naszej muzyce jest też sporo elementów progresywnych, ambientowych, gdzieniegdzie metalowych, czy nawet elektronicznych. Zależało nam na tym, aby nie była to stricte klasyka gatunku – powielająca główne schematy post rocka. Zatem czerpiemy garściami z wyżej wymienionych nurtów, chcąc stworzyć coś (na ile to możliwe) oryginalnego. Mamy głęboką nadzieję, że udało nam się to osiągnąć na najnowszym krążku.

Scena post-rockowa w Polsce, wbrew pozorom, ma bardzo mocną reprezentację. Mamy w kraju zespoły takie, jak: Tides From Nebula, SPOIWO, Distant Dream, Besides, Transmission Zero, Walk Among Statues, Ayden (z tego miejsca chcielibyśmy je serdecznie pozdrowić ☺). Co prawda nie mamy w Polsce żadnego festiwalu, który promowałby taką muzykę, ale mamy pewne przecieki, że najprawdopodobniej odbędzie się taki w przyszłym roku. Niestety w tej chwili nie możemy podać szczegółów.


MUAM: Yensei to rzeka w Rosji, na Syberii, krainie surowej, a jednocześnie niezwykle pięknej. Przyznam, że oddaje ona klimat Waszej muzyki. To będzie pewnie trochę banalne pytanie, ale naprawdę jestem ciekawa tego, co zainspirowało Was do wybrania tej właśnie nazwy dla zespołu?

Yenisei: Nazwa zespołu jest wynikiem ankiety na naszej grupie na Facebooku (haha!). Generalnie szukaliśmy nazwy ładnej, prostej, dźwięcznej, krótkiej i łatwej do zapamiętania. Przygotowaliśmy sobie wspólną listę propozycji nazwy z różnych kategorii. Podczas głosowania, najwięcej punktów zdobyła pozycja „Yenisei”. Ponadto, „Yenisei” oznacza wielką wodę, a według nas, jest to piękny, silny i nieprzewidywalny żywioł! 

 




MUAM: Z drugiej strony patrząc np. pod kątem promocyjnym, nieco trudniej Was znaleźć w sieci, bo trzeba się przebić przez opisy geograficzne. Ale to tak naprawdę nie jest aż tak ważne, liczy się sztuka, emocje i piękno zawarte w dźwiękach😊, a sama nazwa jest oryginalna.

Yenisei: Spróbuj z dopiskiem „post rock” (haha!). Samo przekopanie się przez opisy geograficzne to nie jest główny problem. Jak się okazało, jest też inny zespół o nazwie „Yenisei” - prawdopodobnie z Rosji - który wydał album pomiędzy naszym debiutem, a premierą „Reflections”. Powoduje to pewne problemy, głównie na serwisach streamingowych, gdzie ich album często podpinany jest pod nasze profile.


MUAM: Nagrywaliście ten materiał w pięknym Nebula Studio, u Macieja Karbowskiego i Tomasza Stołowskiego z Tides From Nebula, którzy znają się na takim brzmieniu jak mało kto. Jak Wam się współpracowało z chłopakami?

Yenisei: Czas spędzony w Nebula Studio był bardzo pracowity i owocny. Nagrywanie materiału odbyło się pod okiem Stołka (perkusisty Tides From Nebula), a miks i mastering za sprawą Macia (gitarzysty TFN). Podejście obu Panów było bardzo profesjonalne. Największym wyzwaniem była dla nas presja czasu związana z ilością i złożonością naszego materiału. Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie. Kolejną, nową dla nas kwestią, były miks i mastering odbywające się zdalnie - drogą mailową. Pierwszy album nagrywaliśmy u siebie (w Krakowie), więc dużo łatwiej było nam podjechać do studia i posłuchać różnych wersji miksu oraz szybko nanieść poprawki. Podejście zdalne, wymagało po prostu nieco więcej czasu, ale efekt finalny, który uzyskaliśmy, jest więcej niż zadowalający.




MUAM: Macie swoich muzycznych idoli, którzy zainspirowali Was do założenia Yenisei? Czego słuchacie na co dzień i jaki ma to wpływ na Wasze brzmienie?

Yenisei: Jeżeli chodzi o zespoły post-rockowe, to wiadomo, klasyki gatunku jak np.: MONO, We Lost the Sea, Mogwai, God is an Astronaut, Explosions in the Sky. Generalnie nie ograniczamy się muzycznie, ale nasze inspiracje prawie zawsze sięgały twórczości około-gitarowej. Wśród gatunków możemy wymienić: post metal, black metal, shoegaze, stoner, rock progresywny, rock alternatywny, blues, funk. Być może dla niektórych to zaskoczenie, ale część z nas lubuje się także w muzyce: drone, synthwave, czy drum’n’bass.


MUAM: Wrócę jeszcze na chwilę do Tides From Nebula, którzy wytrwale budują swoją muzyczną karierę. Mimo zdobycia rozpoznawalności na świecie i własnych długich tras pozostają w pełni sobą i nie zamykają się na przykład na możliwość supportowania innych zespołów, co miało miejsce w ostatnim czasie, we wrześniu - zagrali przed Paradise Lost w Krakowie. W nakręconym na potrzeby bloga trasowego przez Maćka filmie, Stołek powiedział ważne zdanie podsumowujące takie działania rozwoju kariery: "jak chcecie grać jak Slayer, to się nauczcie". Co myślicie o takiej drodze rozwoju? Żeby nie było - Wy umiecie grać 😊

Yenisei: Support nigdy nie jest ujmą, a już na pewno w tak zacnym towarzystwie, jak wspomniane wyżej. Naszym zdaniem jest to jedna z najlepszych form promocji zarówno dla młodego, jak i dojrzałego zespołu. Co do drugiej części pytania, interpretujemy to jako „trening czyni mistrza”, czyli regularne próby to klucz do dobrych występów zarówno studio jak i na scenie.



MUAM: No właśnie… macie w planach koncerty promujące ten materiał? Wiem, że zatrzymała Was w tej kwestii trochę pandemia, bo Wasz debiut ukazał się tuż przed wybuchem covidowego szaleństwa. Macie koncertowe marzenia np. o współpracy z innymi artystami, wspólnych trasach?

Yenisei: W 2019 roku udało nam się zagrać w Krakowie jedyny koncert promujący „The Last Cruise”,
w towarzystwie Transmission Zero. Pandemia spowodowała niestety odwołanie bardzo dobrze zapowiadającej się mini trasy z Distant Dream i Walk Among Statues. Na chwilę obecną, nie planujemy koncertów na rok 2021. Jednak mamy ambitne plany na rok 2022, gdzie całą swoją energię chcemy skierować na występy live, niż na tworzenie kolejnego wydawnictwa.



MUAM: Dzięki wielkie za rozmowę! Trzymam kciuki 😊

Yenisei: Bardzo dziękujemy. Pozdrawiamy! ☺ 

 

Album "Reflections" znajdziecie między innymi na portalu YouTube: