środa, 14 kwietnia 2021

Shagreen - Standstill (9.04.2021)

Śpiewa od ponad dwudziestu lat, w dzieciństwie występowała w programach telewizyjnych "Od Przedszkola Do Opola" i "Szansa Na Sukces". W tym drugim śpiewała piosenkę Ireny Jarockiej.  Przez wiele lat poszukiwała swojej muzycznej drogi, jak opowiadała w wywiadzie dla Muzykoholików, zmagając się z różnymi, niekoniecznie słusznymi sugestiami, "dobrymi radami" i podpowiedziami. Na szczęście postanowiła postawić na swoim, zrobić wszystko niezależnie, uwalniając się od presji wytwórni i oddać się pasji. Kilka dni temu Shagreen wydała drugą płytę, "Standstill", którą ugruntowuje swój własny styl.

Jak wspominałam niedawno przy okazji wywiadu, którego udzieliła mi artystka, odpowiadając na trzynaście cyklicznych pytań, Natalia Gadzina-Grochowska zadebiutowała fantastycznym albumem "Falling Dreams", na którym poprzez industrialne, mroczne brzmienia eksplorowała mroczne zakamarki ludzkiego umysłu. Na "Standstill" postanowiła trochę poeksperymentować i pobawić się dźwiękiem, dodając brzmieniu jeszcze więcej barw. Co bardzo ważne, jej twórczość nie zatraciła przy tym oryginalnego charakteru.

Te poszukiwania nie pozbawiły płyty spójności i wyrazistości. Po pierwszych taktach pierwszej kompozycji od razu wiadomo, że mamy do czynienia z materiałem pełnym szczerych emocji, a jednocześnie bardzo dobrze zrealizowanym. Artystka zadbała o przestrzenne, wyraziste brzmienie i wielowarstwowość, dzięki czemu albumu słucha się świetnie, a po kilku odsłuchach odkrywa się kolejne ciekawostki. 

Całość wypełnia muzyka energetyczna, a jednocześnie bardzo atmosferyczna. Chwytliwość i przystępność łączy się tu niemal w idealnych proporcjach z mrocznym, dusznym klimatem rodem z horrorów, których Natalia jest wielką fanką. Jest też miłośniczką twórczości Trenta Reznora, ale słuchając nowego materiału da się wyraźnie odczuć, że jej inspiracje sięgają znacznie szerzej, ku mrocznym brzmieniom elektronicznym, tanecznym, czy klasyce popu. Jej wyrazisty głos świetnie pasuje do klawiszowych i skrzypcowych partii połączonych z niemal metalowym brzmieniem gitar i mocną perkusją. Jest psychodelicznie, nieco groźnie, a chwilami też bardzo nostalgicznie i refleksyjnie.

Tak naprawdę jednak "Standstill" budują piękne, szczere i uniwersalne piosenki, które mogą spodobać się osobom poszukujących w muzyce oryginalności niezależnie od gatunkowych preferencji. Znajdzie tu coś dla siebie miłośnik mrocznej elektroniki, gitarowej ekspresji, czy wpadających w ucho refrenów, które można nucić bezwiednie. Warto też przyjrzeć się bliżej tekstom - pozostawiają one szerokie pole do interpretacji i skłaniają do myślenia.

Druga płyta Shagreen to taki pomost między tym, co już było, a tym, co nastąpi. To krok naprzód, w kierunku dalszych stylistycznych poszukiwań przy jednoczesnej wierności korzeniom. Trzymam mocno kciuki, by kolejne poczynania artystki były równie ekscytujące i satysfakcjonujące zarówno dla niej samej, jak i jej stale powiększającego się grona fanów, nie tylko w Polsce.

Dodam jeszcze, że warto mieć ten album na nośniku fizycznym. Artystka dodała tam jedną bonusową kompozycję, której nie znajdziecie w wersji cyfrowej. To ukłon dla tych, którym jeszcze zależy na tym, by odbierać sztukę w dedykowanej dla niej formie.  

88% 

Posłuchaj płyty: Shagreen - Standstill