wtorek, 23 sierpnia 2022

Agnes Obel + Louise Flagstad - Gdańsk, Stary Maneż, 22.08.2022 [GALERIA ZDJĘĆ]

Subtelność, wyczucie i wyjątkowa delikatność - koncerty Agnes Obel to misteria wrażliwości, które koją i urzekają naturalnym pięknem. Tak właśnie było w gdańskim Starym Maneżu, który artystka odwiedziła w poniedziałkowy wieczór, spełniając marzenia stęsknionych fanów. Koncert wielokrotnie przekładany z powodu pandemii nareszcie doszedł do skutku.


 

 

Od dziewiętnastej Stary Maneż wypełniał się stopniowo publicznością spragnioną wrażeń i muzyki na najwyższym poziomie. Obyło się bez nerwowej walki o pierwsze miejsca przy barierkach. Tym razem zamiast nerwowego oczekiwania w ekscytacji panował spokój i relaks. Przyczynił się do tego z pewnością śpiew ptaków, którego nagrania towarzyszyły fanom podczas oczekiwania na koncert.

Punkt dwudziesta na scenie pojawiła się duńska wokalistka i gitarzystka Louise Flagstad. Szczerze wzruszona ciepłym przyjęciem podczas swojego półgodzinnego występu zaprezentowała kilka kompozycji autorskich i dwa covery. Sympatyczna artystka zaintrygowała mocnym, wyrazistym głosem i charyzmą. Publiczność czekała jednak na gwiazdę.

Wkraczającą na scenę w towarzystwie perkusistki i dwóch wiolonczelistek Agnes Obel powitała  ogromna wrzawa, ale gdy tylko wybrzmiały pierwsze takty rozpoczynającego koncert "Red Virgin Soil" salę opanowała cisza. Zasłuchani fani chłonęli każdy dźwięk i każdą chwilę. Muzyka płynęła, delikatnie oplatając umysł i duszę. Koił śpiew Agnes wspieranej przez współpracowniczki, zachwycały pełne delikatności, bardzo przemyślane i wyselekcjonowane partie poszczególnych instrumentów. Wszystko układało się w idealną, bardzo subtelną całość, opatrzoną niebanalnymi wizualizacjami i ciekawymi efektami odbiciowymi oraz co bardzo ważne, doskonale nagłośnioną. W przypadku tak selektywnej i delikatnej jak piórko muzyki jest to sprawa kluczowa.

To muzyka, która idealnie brzmi w kameralnych przestrzeniach maleńkich teatrów czy sal koncertowych z miejscami siedzącymi, stworzona wręcz do kontemplacji, medytacji, wyciszenia. W te dźwięki trzeba wniknąć całkowicie i pozwolić im płynąć. Półtoratysięczny Stary Maneż zdawał się ciut za duży na tego typu występ, jednak ze względu na rosnącą popularność artystki był to rozsądny kompromis pomiędzy ilością fanów a zachowaniem klimatu (nie wyobrażam sobie jej występu w którejś z kilkunastotysięcznych aren). 

Występ był bardzo atmosferyczny, dopięty w najdrobniejszych szczegółach. Obel zabrała fanów na półtorej godziny do krainy snów, marzeń i ciepła, gdzie nic złego nie mogło się wydarzyć. Była to doskonała okazja, by oderwać się od nierozwiązanych spraw, odetchnąć. W setliście znalazło się wszystko to, na co czekali fani - zarówno starsze nagrania na czele z "The Curse", "Riverside" i "Dorian" jak i kompozycje z doskonałej płyty "Myopia".

Poniżej trochę wspomnień zatrzymanych w kadrach. Zgodnie z wolą artystki zdjęcia były wykonywane z poziomu stanowiska inżyniera dźwięku. Jednak przy tak subtelnym i delikatnym koncercie trudno o inne rozwiązanie...

LOUISE FLAGSTAD 

 

















 

AGNES OBEL