wtorek, 21 grudnia 2021

Employed To Serve - Conquering (17.09.2021)


Jak odnaleźć radość mimo napływających zewsząd niewesołych informacji? Jak podnieść się mimo przytłaczających okoliczności? Podam tu najbardziej trywialną odpowiedź - posłuchać muzyki. Nie od dziś wiadomo, że w takich dniach pomaga porządny metalowy wykop. Jeśli lubicie ostre granie, żeńskie growle, ale nie stronicie od gitarowych technicznych popisów i gatunkowej różnorodności, sięgnijcie po nowy album Employed To Serve. Warto!

 


"Conquering" to doskonały budzik w dniach, w którym wyjątkowo trudno jest zebrać się do codziennych zajęć. To zastrzyk energii. Mimo ciężaru jest w tej muzyce nuta chwytliwości. Krzykom towarzyszą czyste wokale, dopełniające melodyjność, pośród blastów pojawia się transowość. Justine Joyce, liderka grupy, przyznaje, że ten album, to celebracja triumfu mimo przeciwności losu, iskra radości w wyjątkowo bezlitosnych czasach. To najbardziej różnorodny i dopracowany materiał w dorobku zespołu, odważny krok naprzód, łączący inspiracje z wczesnych lat młodości aż po te współczesne.

Album zaczyna się bardzo refleksyjnie, od post rockowej gitary i stopniowo narastającej ściany dźwięku. Po minucie jednak już wiadomo, że mamy do czynienia z siarczystym metalem. Z impetem wjeżdżają blasty, gitary się rozpędzają, dołącza przeraźliwy wrzask. Jest potężnie, mocno, jednak melodia powraca w refrenach. Tak brzmi "Universal Chokehold", który w ciągu niespełna sześciu minut przejeżdża po słuchaczu walcem.

W "Exist" i "The Mistake" ster przejmuje trash. To utwory, które mają szansę porwać do szalonego pogo i chóralnych okrzyków niejedną publiczność. "Twist The Blade" i "Sun Up To Sun Down" może spodobać się miłośnikom metalu z nutką emo, która wyraźnie wyczuwalna jest w refrenach.

"We Don't Need You" to jeszcze jeden mocny punkt, który sprawdzi się na koncertach, by rozruszać publikę. Przy "Set in Stone" można natomiast ścigać się o tytuł najszybszego gitarzysty. "Mark Of The Grave" ma natomiast bardzo piosenkowy charakter. "World Ender" to ukłon w stronę Gojiry. W nagraniu tytułowym i finałowym "Stand Alone" mamy jeszcze więcej energii i mocy.

Jedynym mankamentem tej płyty jest fakt, że w pewnym momencie album się urywa. Brakuje tu takiego zakończenia, zwieńczenia, swoistego podsumowania. Z drugiej strony ten niedosyt skłania odbiorcę do jej ponownego włączenia. Może właśnie tak miało być i był to celowy zabieg? Niezależnie od tego warto po tę płytę sięgnąć, by doładować się pozytywną energią i uśmiechnąć mimo niewesołych informacji, które napływają ze świata. To świetna płyta.

85% 

Posłuchaj płyty: Employed To Serve - Conquering