środa, 22 września 2021

Alien Weaponry - Tangaroa (17.09.2021)


Jak znaleźć album, który zaskoczy, a jednocześnie nie przytłoczy zbyt podniosłą atmosferą, technicznymi popisami, będzie melodyjny, przystępny, a przy tym wyrafinowany? Także w metalowej dziedzinie coraz trudniej o wyróżniające się albumy, które jednocześnie pogodzą fanów różnych jego odmian.  Taka sztuka udała się nowozelandzkiej grupie Alien Weaponry. Muzycy odważnie kroczą przed siebie i grają z pasją, co udowadniają na swojej drugiej płycie.

Nowozelandczycy mają własny, oryginalny styl.  Grają dynamicznie, świetnie technicznie i z pomysłem, a co więcej śpiewają nie tylko po angielsku, ale przede wszystkim, w większości utworów, w ojczystym języku, co dodaje ich muzyce wyjątkowości. To dźwięki z pogranicza trashu, metalu eksperymentalnego i muzyki progresywnej, w pozytywnym i poprawnym tego słowa znaczeniu, czerpiące trochę z dokonań Black Label Society, a przede wszystkim francuskiej Gojiry, łącząc czysty wokal i growl, ostre gitary i solówki grane na tym instrumencie oraz groove i wykop z melodiami.

Alien Weaponry i Gojira wspólny mają nie tylko fakt zbudowania zespołu na bazie braterskiej współpracy gitarzysty-wokalisty i perkusisty, lecz przede wszystkim stawiają na bardzo techniczne brzmienie, które jest jednocześnie nasycone emocjami. Nie boją się też mówić o sprawach ważnych, jak konieczność ochrony środowiska naturalnego, a przede wszystkim kulturalnym i historycznym dziedzictwie Maorysów, tj. rdzennego ludu zamieszkującego Nową Zelandię, z którego wywodzą się wszyscy trzej członkowie zespołu - bracia Lewis i Henry de Jong, z których pierwszy jest śpiewającym gitarzystą, drugi zaś perkusistą oraz współpracujący z nimi od 2020 roku basista Tūranga Morgan-Edmonds. Na tej drugiej tematyce skupia się w dużej mierze "Tangaroa", podkreślając uniwersalny charakter i konieczność zachowania pamięci o dziedzictwie rdzennych ludów, choć nie brakuje na nim osobistych przemyśleń muzyków związanych z uzależnieniami czy zmaganiem z codziennością. 

Choć dominuje tu moc, technika i zmienne tempo, na płycie nie brakuje przyjemnych do nucenia melodii jak w "Tangaroa" i w "Unforgiving" i podniosłych refrenów, jak ten z "Blindead". Znajdziecie tu też waleczne, wojenne zaśpiewy, tak bliskie plemiennej rytualności, spójnej z warstwą tekstową płyty oraz pochodzące z rejonu instrumenty, zwane taonga puoro, dodające muzyce folkowego sznytu, wyjątkowej mocy i unikalnego charakteru.

Słucha się tej muzyki doskonale, bo jest niesamowicie nośna, ale też skłania do refleksji. Alien Weaponry tworzą razem od ponad dekady i wyraźnie słychać, że bracia-założyciele wspólne granie mają opanowane niemal do perfekcji. "Tangaroa" to ich drugi album, zdecydowanie bardziej dopieszczony i dopracowany pod kątem technicznym, z wyrobionym stylem. Dzięki temu oraz zaplanowanej na przyszły rok wspólnej trasie europejskiej ze wspomnianą Gojirą, może okazać się przełomowy i zapewnić grupie większą rozpoznawalność. Oby tak właśnie się stało, bo trio zdecydowanie na to zasługuje.

88% 

Posłuchaj płyty: Alien Weaponry - Tangaroa