czwartek, 19 listopada 2020

Kalandra - The Line (23.10.2020)

Choć istnieją od niemal dekady, zrobiło się o nich głośniej dopiero w tym roku. Wszystko za sprawą coveru "Helvegen" zespołu Wardruna, uwielbianego także w naszym kraju. Wykonanie przez Kalandrę tej niezwykłej, emocjonalnej kompozycji przysporzyło zespołowi prawie dwóch milionów wyświetleń w serwisie YouTube. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko - współpraca muzyczna przy serialu HBO, a wreszcie długo wyczekiwana debiutancka płyta. Zdecydowanie warto zwrócić na nią uwagę. 

Tak to już jest, że w każdej muzycznej szufladce są zespoły bardziej i mniej popularne. Oby Kalandra stała się dzięki tej płycie jeszcze bardziej cenioną grupą, nie tylko w folkowym zagłębiu. Ma ku temu predyspozycje, ponieważ choć pochodzi z Norwegii, więcej w twórczości zespołu popu niż skandynawskiego mroku. Bliżej Kalandrze do dokonań farerskiej Eivor, Aurory, czy duetu Elsiane, niż estetyki spopularyzowanej między innymi przez Einara Selvika.  

Popową lekkość i przebojowość muzycy skontrastowali post rockową pejzażowością o folkowym zabarwieniu i wyszło z tej kombinacji bardzo zgrabne zestawienie. Inspiracji w tej muzyce jest jednak jeszcze więcej - choć może nie aż tyle, ile wymienia sam zespół. Na bandcampowym profilu grupy znalazła się bowiem wzmianka nie tylko o Eivor Sigur Rós, czy Bjork, lecz także o Annie Von Hausswolff, Jenny Hval, a nawet Pink Floyd, Radiohead, TesseracT, Mastodon czy Tool. Brzmi to nieprawdopodobnie, bo zdecydowanie bliżej tej muzyce do lekkich i urokliwych melodii niż gitarowych popisów i metalowego ciężaru, czy eksperymentalnych odjazdów.

Najbardziej eterycznie, mroczno - tajemniczo i nordycko-folkowo jest w rozpoczynającym całość "Borders". Poza wspomnianym już popowym potencjałem (chociażby w "Slow Motion") znajdziecie tu trochę zabawy z elektroniką - np. w "Naive", wzbogaconym pod koniec rozpędzoną gitarowo-perkusyjną jazdą, ale jednak nie uderzającą w ekstremalne rejony. Ładnie rozkręca się też "Ensom", fajnie pulsuje "Brave New World", który może w sprzyjających okolicznościach porwać do tańca. Bardzo gitarowo jest w "On The Run", nawiązującym stylistyką do lat dziewięćdziesiątych i dźwięków znanych chociażby z "The Bends" Radiohead, czy wczesnego Muse.

Przeważają tu miłe dla ucha, na przemian refleksyjne i urokliwe ballady - takie ciepłe, szczere i emocjonalne piosenki, do których chętnie się wraca. Na przykład do "Wonderland" i bardzo "sigur-rosowego" "With You". W obu utworach pięknie płynie wokal, wyraziście brzmią bębny i melodii towarzyszą przestrzenne orkiestracje. 

Płyty świetnie słucha się w całości, ale równie dobrze brzmią poszczególne jej fragmenty, odtwarzane osobno. To bardzo dobry, klimatyczny, a zarazem przystępny materiał, któremu warto poświęcić trochę czasu. 

82% 

Posłuchaj płyty: Kalandra - The Line