sobota, 25 kwietnia 2020

King Gizzard & The Lizard Wizard - Chunky Shrapnel (24.04.2020)

King Gizzard & The Lizard Wizard - Chunky Shrapnel

Pięć albumów w 365 dni, dwa w ubiegłym roku i szesnaście w ciągu ośmiu lat, średnia dwa na rok - tak płodnych zespołów jak King Gizzard & The Lizard Wizard jest naprawdę niewiele. Gdy dodamy do tego trasy koncertowe na całym świecie okaże się, że muzycy z Australii są wiecznie w pracy. Na ich pierwszą wizytę w Polsce trzeba było czekać bardzo długo i okazuje się, że trzeba będzie poczekać jeszcze dłużej. Wiele wskazuje na to, że występ King Gizzard & The Lizard Wizard w Kostrzynie nad Odrą z wiadomych przyczyn nie dojdzie do skutku. Na organizację imprez masowych, do których należy Pol'and'Rock Festival będzie trzeba prawdopodobnie poczekać do przyszłego roku. Aby przetrwać ten trudny czas Australijczycy uraczyli swoich fanów koncertowym wydawnictwem, podsumowującym poprzednią trasę, z którego dochód przeznaczą na wsparcie ekipy technicznej.


Audio i wideo - tak został wydany "Chunky Shrapnel". Nagranie koncertu można zakupić na CD lub winylu, natomiast film dostępny był do obejrzenia za drobną opłatą przez 24 godziny w wybranych dniach - 18 i 25 kwietnia, od północy. Warto sięgnąć po obie formy, by poczuć atmosferę występów grupy i czekać na przyjazd muzyków z jeszcze większą ochotą. Choć film widziałam, to skupię się tutaj na zawartości muzycznej.

To album rozbrajający radością, wlewający w serce ogrom pozytywnej energii. Taki, od którego nie można się uwolnić, sprawiający, że uśmiech nie schodzi z twarzy przez wiele godzin po jego kilkukrotnym wysłuchaniu. Taki, który jest w stanie wyrwać z kanapy nawet największego lenia i porwać go do tańca. No dobra, może nie od razu do tak wymagającej aktywności, ale do rytmicznego kołysania czy tupania nogą już jak najbardziej tak. 

"Chunky Shrapnel" to kwintesencja zespołowego stylu i doskonały pakiet startowy dla wszystkich, którzy wcześniej nie mieli styczności z twórczością Australijczyków i mają ochotę zapoznać się z nią w pigułce, a dopiero później sięgnąć po poszczególne albumy. Ten koncertowy album stanowi podsumowanie europejskiej trasy zespołu promującej przede wszystkim trashowy "Infest The Rats' Nest", ale jak przystało na koncerty zawiera materiał przekrojowy, obejmujący także poprzednie wydawnictwa. Utwory płynnie łączą się ze sobą, balansując pomiędzy rockową energią, jazzowym polotem i metalowym wykopem. Spaja je psychodeliczna aura i niesamowita wręcz lekkość. 

Siłą tej płyty jest także zapis fantastycznego kontaktu muzyków z publicznością. Nie trzeba oglądać filmu (choć oczywiście warto!), by poczuć energię, która towarzyszyła występom na ubiegłorocznej trasie i pozazdrościć tym, którzy mieli okazję wziąć w nich udział. Stu Mackenzie i koledzy improwizują na totalnym luzie i zarażają swoją pasją zgromadzonych fanów, którzy oddają się szaleństwom w rytm muzyki. Kolejne utwory, mimo że są zapisem z kilku wieczorów, brzmią tak, jakby zostały zarejestrowane w trakcie jednej sesji.

Psychodeliczna podróż rozpoczyna się od tajemniczych zgrzytów w "Evil Star", płynnie rozwijając się w "The River" - choć pełen improwizacji, bardzo lekki. Jego naturalną kontynuacją staje się "Wah Wah" z fantastycznym dośpiewywanym fragmentem przez publiczność. Trash metalową energią kipi "Road Train" pełen miarowych uderzeń w bębny, rozpędzający się do granic możliwości. Mrok otacza słuchacza w trakcie "Murder Of The Universe" z bardzo niepokojącą wypowiedzią. 

Elektroniczne, tajemnicze dźwięki są także domeną "Quarantine", dwuminutowej miniatury, pozwalającej zebrać siły do dalszych szaleństw w trakcie "Planet B", "Venusian 2", czy "Hell". Ciekawym zabiegiem jest "Let Me Mend The Past" z żeńskim wokalem. Eterycznie i hipnotycznie robi się w "Anamnesis" i lekko pulsującym "Inner Cell". Kosmiczna energia powraca w "Loyalty" i "Horology". Album kończy niemal dwudziestominutowa "Krótka Historia Ziemi" z fragmentami "Rattlesnake" i improwizacjami z brzmieniem mikrotonowym. 

"Chunky Shrapnel" to płyta, do której warto wracać szczególnie wtedy, gdy ma się gorszy humor, czy trudniejsze dni. Poprawa nastroju gwarantowana. 

89%